CKMAZS.com | White-Green – CKM Włókniarz Częstochowa, AZS Częstochowa
Akademicy rozbici przez lidera

Akademicy rozbici przez lidera

Justyna Jaworska

Zaledwie 70 minut trwało czwartkowe spotkanie 6. kolejki I ligi pomiędzy Tauron AZS Częstochowa, a Lechią Tomaszów Mazowiecki. Podopieczni trenera Sinana Tanika byli bezradni w starciu z liderem rozgrywek gładko przegrywając we własnej hali 0:3 (17:25, 16:25, 17:25). Goście byli w dniu dzisiejszym zespołem co najmniej o klasę lepszym, nie pozwalając gospodarzom przekroczyć bariery 20 punktów w żadnym z setów. Lechia pozostaje tym samym jedyną drużyną, która nie zaznała goryczy porażki w tym sezonie. Częstochowianie z kolei przegrali piąty mecz z rzędu i stają się jednym z outsiderów ligi.

Kiepskie wyniki drużyny Tauron AZS w ostatnich tygodniach sprawiły, że na czwartkowym meczu pojawiła się zaledwie garstka kibiców. Najwierniejsi sympatycy Akademików musieli jednak czuć się bardzo zawiedzeni opuszczając halę przy ulicy Żużlowej. Co prawda Lechia Tomaszów Mazowiecki to lider rozgrywek i do Częstochowy przyjechał w roli faworyta, ale styl w jakim częstochowianie przegrali ten mecz musiał zaboleć fanów Akademików. Tauron AZS nie istniał w żadnym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Słabe przyjęcie, kiepska zagrywka i wręcz katastrofalna postawa w ataku tak w telegraficznym skrócie można ocenić grę biało-zielonych. Ponownie mocno zawiódł Chono Penchev. Bułgarski rozgrywający był niedokładny i unikał kombinacyjnej gry. Jeśli były zawodnik włoskiej Modeny nie poprawi w najbliższym czasie swojej dyspozycji, będzie chyba można mówić o sporym transferowym niewypale. Trudno jednak po czwartkowym meczu cokolwiek dobrego napisać o którymkolwiek siatkarzu Tauron AZS. Mateusz Piotrowski i Sławomir Stolc, którzy mieli być główną siłą ofensywną drużyny łącznie w ataku zdobyli dla swojej drużyny zaledwie 10 punktów! Trener Sinan Tanik również nie próbował pomagać swojemu zespołowi. Zmian dokonywał rzadko, a przede wszystkim bardzo późno bo przy wysokim prowadzeniu gości. Na boisku nie pojawił się w ogóle Hubert Mańko, a tylko na krótkie fragmenty na placu gry pojawiali się Rafał Prokopczuk i Krzysztof Rykała, mimo że ich odpowiednicy Penchev i Piotrowski grali po prostu źle.

Gospodarze w żadnym z trzech setów nie zdołali nawiązać wyrównanej walki z graczami Lechii. W pierwszej partii po serii błędów miejscowych podopieczni trenera Bartłomieja Rebzdy szybko objęli wysokie prowadzenie 6:10. Bardzo skuteczni w szeregach przyjezdnych byli Wiktor Musiał i Paweł Rusin. Postawa mierzącego zaledwie 182 cm wzrostu przejmującego Pawła Rusina mogła robić w dzisiejszym meczu duże wrażenie. Tauron AZS oprócz masy błędów własnych, często także nie znajdował recepty na blok przeciwnika, a jeśli nawet piłka ominęła dłonie rywali to na ogół zostawała podbijana przez obrońców. Seta wysoką porażką 17:25 zakończył błąd Chono Pencheva. Druga odsłona była niemal bliźniacza do partii pierwszej. AZS znów miał duże problemy ze skutecznym atakiem. Grą gości bardzo mądrze z kolei kierował Bartłomiej Neroj. Doświadczony rozgrywający miał jednak duży komfort bo oprócz Musiała i Rusina, w ataku nie zawodził go również MVP spotkania Bartłomiej Janus, a kilka cennych „oczek” dorzucił także Kamil Gutkowski. Lechia kontrolowała przebieg wydarzeń na boisku (4:8, 8:15). Trener Sinan Tanik zaczął dokonywać pojedynczych zmian, ale na nie było już chyba zdecydowanie za późno. Z drugiej jednak strony Rafał Prokopczuk i Krzysztof Rykała, którzy pojawili się na boisku nie wnieśli niczego co mogłoby poprawić grę Akademików (16:25). Choć wydaje się to mało prawdopodobne do dopiero w trzecim secie (przez krótki moment) AZS miał po swojej stronie więcej punktów od przeciwnika. Sam początek bez żadnego zaskoczenia znów należał do Lechii (2:5).  Jednak atak w aut Kamila Gutkowskiego i dwa skuteczne bloki AZS-u na skrzydłowym gości dały miejscowym prowadzenia 6:5. Po chwili Wiktor Musiał popełnił jeden z nielicznych błędów i zaatakował w aut, a na tablicy pojawił się wynik 7:5. Taki stan rzeczy nie trwał jednak długo. Fatalne wystawy Pencheva i nieskuteczność Dawida Murka sprawiły że w ciągu kilku minut wynik z 7:5 zmienił się na 7:10. AZS podciągnął jeszcze do stanu po 11, ale kolejna punktowa seria Lechii bardzo szybko zmieniła rezultat na 11:15. Tak masowo tracone punkty w starciu z liderem rozgrywek musiały zakończyć się kolejnym wysoko przegranym setem 17:25 i gładką porażką Akademików w całym meczu 0:3.

Tauron AZS Częstochowa – Lechia Tomaszów Mazowiecki 0:3 (17:25, 16:25, 17:25)

MVP: Bartłomiej Janus

Składy:
AZS: Murek (5), Stolc (6), Siewierski (2), Piotrowski (6), Penchev (1), Borris (5), Bik (libero) oraz Macheta (libero), Rykała (2), Prokopczuk

Lechia: Musiał (12), Neroj (3), Rusin (10), Gutkowski (6), Toma (3), Janus (8), Bronisławski (libero) oraz Pigłowski, Sobolewski (2), Miniak.