CKMAZS.com | White-Green – CKM Włókniarz Częstochowa, AZS Częstochowa

Czas na ostateczne rozstrzygnięcie! W środę poznamy najlepszą drużynę zaplecza PlusLigi

Za nami już cztery finałowe spotkania rozgrywek I ligi siatkarzy sezonu 2017/2018, a w najbliższą środę (11.04) rywalizacja rozpocznie się jak gdyby od nowa. Jutro w hali na Zawodziu dowiemy się, która z drużyn AZS Częstochowa czy Lechia Tomaszów Mazowiecki wywalczył mistrzostw I ligi i stanie do barażu o prawo gry w przyszłorocznych rozgrywkach PlusLigi. Początek piątego decydującego finałowego starcia zaplanowano na godzinę 18.

Losy finałowej rywalizacji zmieniają się niczym w kalejdoskopie. Przed początkiem rywalizacji większe szansę na końcowy triumf dawano siatkarzom Krzysztofa Stelmacha, którzy nie tylko wygrali fazę zasadniczą rozgrywek, ale mieli również za sobą fantastyczną passę 18. zwycięstw z rzędu. W Częstochowie w dwóch pierwszych spotkaniach dość nieoczekiwanie dwukrotnie górą byli siatkarze Lechii Tomaszów Mazowiecki mając tym samym zwycięstwo w całych rozgrywkach na wyciągnięcie ręki. Bardzo korzystny rezultat, a co za tym idzie przewaga psychologiczna, doping miejscowej publicznością to wszystko przemawiało w trzecim i czwartym meczu za drużyną trenera Bartłomieja Rebzdy. Zespół beniaminka miał w miniony weekend postawić kropkę nad „i”. I znów wszystko się zmieniło. W Tomaszowie rządzili gracze z Częstochowy tocząc zażartą walkę z gospodarzami tak naprawdę tylko w trzecim secie czwartego spotkania, a tylko w jednej partii będąc zespołem pokonanym. W pozostałych setach przewaga Akademików nie podlegała dyskusji.

To co przed rewanżami wydawało się więc mało prawdopodobne, stało się faktem. AZS wyszedł z opresji i w środę będzie walczył o mistrzostwo I ligi, mając tym razem po swojej stronie wsparcie publicznością i atut własnej hali. Czy w finałowej rywalizacji znajdzie odzwierciedlenie stare siatkarskie porzekadło odnoszące się do pojedynczych spotkań, brzmiące „kto nie wygrywa 3:0, przegrywa 2:3”. Sympatycy AZS-u jak i sami zawodnicy z pewnością bardzo by sobie tego życzyli. Nie będzie to jednak łatwe zadanie. W finale spotkały się dwie równorzędne drużyny i co pokazały wcześniejsze cztery spotkania nie ma w nich zdecydowanego faworyta. Szansę obu zespołów są równe i wynoszą dokładnie po 50%.

To co wydarzyło się w poprzednich meczach jutro nie będzie miało już żadnego znaczenia. Taktycznie czy personalnie drużyny również nie są w stanie raczej już siebie wzajemnie niczym zaskoczyć. W środę ekipy z Częstochowy i Tomaszowa Mazowieckiego staną po przeciwnych stronach siatki już po raz siódmy w tym sezonie. O losach finałowej rywalizacji wydaje się zatem, że zadecyduje dyspozycji dnia i chłodniejsza głowa.

AZS Częstochowa
1. Hubert Mańko
4. Sławomir Busch
5. Mateusz Rećko
7. Mateusz Siwicki
8. Bartosz Bućko
9. Sławomir Stolc
10. Łukasz Koziura
11. Mustapha M`Baye
13. Piotr Macheta
14. Mariusz Magnuszewski
15. Bartłomiej Janus
16. Daniel Szaniawski
17. Bartosz Krzysiek

Lechia Tomaszów Mazowiecki
2. Adam Kącki
3. Wiktor Musiał
4. Maciej Janikowski
6. Bartłomiej Neroj
7. Michał Błoński
8. Rafał Obermeler
9. Dawid Ogórek
10. Bartosz Buniak
11. Kamil Gutkowski
12. Mateusz Frąc
13. Przemysław Toma
14. Damian Gościański
15. Michał Lechowski
16. Adam Miniak