IMP: Prestiż i Czapka Kadyrowa. W sobotę finał w Lesznie

IMP: Prestiż i Czapka Kadyrowa. W sobotę finał w Lesznie

Jacek Winiarski

W najbliższą sobotę (4 sierpnia) na torze w Lesznie rozegrany zostanie finał Indywidualnych Mistrzostw Polski. Mistrzowskiego tytułu będzie bronił Szymon Woźniak, który w zeszłym sezonie triumfował na owalu gorzowskiej Stali.

Przed laty święto, na które z wielką niecierpliwością wyczekiwało niemal całe środowisko żużlowe. Wywalczenie tytułu najlepszego żużlowca Polski wiązało się bowiem z ogromnym prestiżem. Nie będzie przesadnym stwierdzenie, że każdy zawodnik dałby się pokroić, żeby tylko zostać mistrzem. Tak było kiedyś, a jak jest teraz? Finały z ostatnich lat pokazują dobitnie, że ranga zawodów pikuje w dół, aczkolwiek ubiegłoroczny finał na „Jancarzu” i łzy Szymona Woźniaka po części zaprzeczają powyższej teorii.

Finał Indywidualnych Mistrzostw Polski, to nie tylko emocje sportowe, ale przede wszystkim piękna tradycja. Symbolem rywalizacji najlepszych żużlowców Polski jest Czapka Kadyrowa, którą mistrzowie Polski jako symboliczne trofeum otrzymują regularnie od 1963 roku. Co oczywiste, przez wiele lat wpisywania na niej nazwisk i inicjałów, miejsca w końcu zabrakło. Jej kres nastąpił w 2003 roku. Mistrz Polski, Rune Holta ufundował wówczas nową czapkę. Od 2004 roku indywidualny mistrz Polski otrzymuje ponadto oficerską rogatywkę ufundowaną przez Polski Klub Kawaleryjski im. 21. Pułku Ułanów Nadwiślańskich.

Dla kogo Czapka Kadyrowa tym razem? W sobotę na Stadion im. Alfreda Smoczyka stawi się niemal cała polska czołówka zawodników. W stawce szesnastu awizowanych zawodników, aż dwunastu to ekstraligowcy. Taki rozkład sił zwiastuje wielkie emocje. Z całą pewnością byłyby one jeszcze większe, gdyby w zawodach wystartował Jarosław Hampel. Popularny „Mały” nie przebrnął jednak półfinału i leszczyński finał będzie śledził co najwyżej z perspektywy trybun lub szklanego ekranu.

Absencja Hampela boli, ale mimo wszystko nie powinna wpłynąć na jakość widowiska. Do Leszna przyjeżdża bowiem „śmietanka” polskiego żużla. Wśród nich m.in. Bartosz Zmarzlik, Maciej Janowski, Patryk Dudek i Przemysław Pawlicki.  Stali uczestnicy cyklu Grand Prix 2018 dostarczą zapewne sporą dozę emocji, ale wcale nie muszą być faworytami do zwycięstwa. W opinii żużlowych ekspertów najpoważniejszym kandydatem do wywalczenia tytułu Indywidualnego Mistrza Polski będzie Janusz Kołodziej, który w ostatnim czasie znajduje się w przysłowiowym gazie. Sporo namieszać mogą ponadto Bartosz Smektała i Maksym Drabik. Za tego drugiego kciuki będą trzymać kibice z Wrocławia i Częstochowy.

Jedynym przedstawicielem częstochowskiego forBET Włókniarza  w sobotnim finale będzie Adrian Miedziński. „Miedziak” przy odrobinie szczęścia jest w stanie powalczyć o czołową lokatę, tym bardziej że w lidze prezentuje się bardzo przyzwoicie. Wychowanek toruńskiego klubu będzie mógł ponadto liczyć na rady Marka Cieślaka, które dość często bywają bardzo efektywne.

Lista startowa:

1. Bartosz Zmarzlik (Cash Broker Stal Gorzów)
2. Maciej Janowski (Betard Sparta Wrocław)
3. Patryk Dudek (Falubaz Zielona Góra)
4. Bartosz Smektała (Fogo Unia Leszno)
5. Zbigniew Suchecki (MDM Komputery TŻ Ostrovia Ostrów Wielkopolski)
6. Janusz Kołodziej (Fogo Unia Leszno)
7. Piotr Pawlicki (Fogo Unia Leszno)
8. Szymon Woźniak (Cash Broker Stal Gorzów)
9. Kacper Woryna (ROW Rybnik)
10. Norbert Kościuch (Orzeł Łódź)
11. Daniel Kaczmarek (Get Well Toruń)
12. Przemysław Pawlicki (MRGARDEN GKM Grudziądz)
13. Mateusz Szczepaniak (ROW Rybnik)
14. Adrian Miedziński (forBET Włókniarz Częstochowa)
15. Piotr Protasiewicz (Falubaz Zielona Góra)
16. Maksym Drabik (Betard Sparta Wrocław) 

17. Marcin Nowak (Car Gwarant Start Gniezno)
18. Tomasz Jędrzejak (Stal Rzeszów)