CKMAZS.com | White-Green – CKM Włókniarz Częstochowa, AZS Częstochowa
Kolejny tie-break w Częstochowie. Tauron AZS przegrał z KPS Kielce

Kolejny tie-break w Częstochowie. Tauron AZS przegrał z KPS Kielce

Justyna Jaworska

W drugim rozegranym w Częstochowie spotkaniu rozgrywek I ligi sezonu 2018/2019 kibice zgromadzeni w hali widowiskowo-sportowej na Zawodziu obejrzeli drugi tie-break. Niestety w przeciwieństwie do inauguracji z Mickiewiczem Kluczbork, w środę siatkarze Tauron AZS Częstochowa przegrali z KPS Kielce 2:3 (18:25, 25:19, 22:25, 29:27, 10:15). Dla podopiecznych trenera Sinana Tanika była to już druga porażka w tym sezonie.

Forma graczy Tauron AZS Częstochowa wciąż daleka od optymalnej – tak w telegraficznym skrócie można podsumować dzisiejszy mecz Akademików z KPS Kielce. Biało-zieloni znów popełnili masę błędów własnych. Mylili się bardzo często w polu serwisowym, w ataku czy w obronie nie podbijając wydawałoby się prostych piłek. Drużynie nie pomaga również krótka ławka rezerwowych (choćby brak trzeciego środkowego) czy wreszcie brak lidera, zawodnika który w najbardziej newralgicznych momentach meczu brałby ciężar odpowiedzialności za wynik na swoje barki. Bez wątpienia liderem mentalnym zespołu jest Dawid Murek. Doświadczony gracz miał jednak występować w tym sezonie na pozycji libero. Niemal w trybie awaryjnym został przestawiony na przyjęcie, a jak pokazują pierwsze spotkania w ofensywie niestety nie może za wiele zaoferować drużynie. Dobrą zmianę dał w dzisiejszym spotkaniu Hubert Mańko, ale niestety kompletnie zawalił piątą partię dając się w bardzo krótkim czasie trzy razy zablokować, a po chwili posłać piłkę w aut.

Problemem AZS-u są też w tym momencie środkowi. Aleksandar Nedeljković i Wiktor Siewierski nie mają żadnej alternatywy. Ich współpraca z Chono Penchevem mocna kuleje co naturalne od razu przekłada się na ich skuteczność w ataku. 27% i 37% skuteczności to niezbyt imponujące jak na środkowych rezultaty. Środowe spotkanie ze spadkowiczem PlusLigi obnażyło wiele słabości częstochowian. Przed zespołem wciąż wiele pracy, a kibicom pozostaje mieć nadzieję że z czasem wszystko w drużynie Sinana Tanika zacznie funkcjonować po prostu lepiej.

Dzisiejszy pojedynek lepiej otworzyli goście. Po dwóch udanych akacjach byłych graczy AZS-u, Sławomira Buscha i Mateusza Rećko to przyjezdni prowadzili 1:3. As serwisowy Mateusza Piotrowskiego pozwolił gospodarzom doprowadzić do wyrównania po 7. Inicjatywę bardzo szybko odzyskali podopieczni trenera Mariusza Grabdy. Duża w tym zasługa… częstochowian którzy seryjnie mylili się w polu serwisowym. Trener Sinan Tanik próbował reagować, na boisku pojawili się Hubert Mańko i Krzysztof Rykała. Goście grali jednak spokojnie, a kolejne błędy własne pojawiały się po stronie AZS-u (18:25). Druga partia miała w dniu dzisiejszym najkrótszą historię. Gospodarze dość szybko wypracowali sobie bezpieczną przewagę (8:4) i dystans trzymali przez cały przebieg tego seta. W szeregach gospodarzy po niemrawym początku przebudził się Sławomir Stolc. Za sprawą Nedeljkovica i Pencheva gospodarze zapunktowali także w bloku, a coraz pewniej na boisku poczynał sobie również Hubert Mańko (25:19).

Podbudowani dobrą postawą w drugiej odsłonie dzisiejszego meczu gospodarze kolejną partię rozpoczęli od prowadzenia 4:1. Dobra skuteczność na zagrywce – dwa asy serwisowe Maksymiliana Starca i jeden Jakuba Szymańskiego – sprawiły że goście dość szybko odrobili starty i wysforowali się na prowadzenie 9:11. Tauron AZS po kolejnym udanym ataku Huberta Mańki zniwelowali starty do 1 „oczka” 19:20. W końcówce więcej szczęścia mieli jednak kielczanie, którzy punktowali z niewygodnych sytuacyjnych piłek (22:25). Będąc pod ścianą AZS imponująco rozpoczął czwartą partię, Niezły fragment gry zaliczył Krzysztof Rykała, który po raz drugi zastąpił Piotrowskiego. W roli głównej wystąpił jednak Sławomir Stolc. Skrzydłowi dwukrotnie zapunktował bezpośrednio z zagrywki, kolejne „oczka” dla zespołu dołożył z kontrataku (8:3). Mimo tak obiecującego początku gospodarze nie potrafili utrzymać koncentracji i dobrej gry przez dłuższy czas. Goście ponownie zdobyli parę punktów z zagrywki, a po częstochowskiej stronie siatki „zaciął się” Stolc. Przewaga gospodarzy błyskawicznie malała. Po kolejnym bloku na Stolcu na tablicy wyników był już remis po 16, a po chwili przyjezdni mieli już dwa punkty zapasu. Świetną zmianę dał w KPS Kamil Kosiba. Wybrany MVP dzisiejszego meczu przyjmujący był nie do zatrzymania. W obliczu ogromnych problemów Sławomira Stolca na placu gry ze strony AZS-u pojawił się z kolei Dawid Murek. Końcówka czwartej partii długo trzymała w napięciu. Była najbardziej wyrównana i poderwała do głośniejszego dopingu sympatyków zgromadzonych w hali. Swoje „5 minut” miał w tym fragmencie spotkania Mateusz Piotrowski. Bombardier AZS-u czwartego seta rozpoczął na ławce rezerwowych, ale w końcówce był jego bohaterem. Piotrowski kończył akcję za akcją. Błąd przydarzył się z kolei Kosibie i to AZS wygrał tą partię 29:27.

Gospodarze nie poszli jednak za ciosem. W tie-breaku prowadzili co prawda 5:3, ale potem przydarzyła się seria błędów. Najpierw w błąd w rozegraniu popełnił Chono Penchev, a w siatkarską czarną dziurę wpadł Hubert Mańko (5:8). Po zmianie stron AZS w dalszym ciągu miał ogromny problem ze skończeniem swojej pierwszej akcji. Błędy popełniał już nie tylko Mańko, ale również Dawid Murek i Mateusz Piotrowski. Jakby tego było mało punkty rywalom po błędzie w polu serwisowym podarowali także Wiktor Siewierski i Alaksandar Nedeljković. Z tak dużą ilością błędów AZS nie miał prawa wygrać decydującej partii. Ta padła łupem kielczan 10:15.

Tauron AZS Częstochowa – KPS Kielce 2:3 (18:25, 25:19, 22:25, 29:27, 10:15)

MVP: Kamil Kosiba

Składy:
AZS: Nedeljković (6), Murek (3), Stolc (14), Siewierski (4), Piotrowski (19), Penchev (6), Macheta (libero) oraz Bik (libero), Walczak, Mańko (16), Rykała (3)

KPS: Busch (11), Szymański (8), Rećko (13), Adamski (9), Starzec (10), Woźnica (12), Jaskuła (libero) oraz Kowalczyk (libero), Kosiba (8), Godlewski, Pacholczak, Karakuła.