Mamy to! AZS Częstochowa mistrzem ligi!

AZS Częstochowa mistrzem I ligi siatkarzy w sezonie 2017/2018! W środę podopieczni trenera Krzysztofa Stelmacha wygrali piąty decydujący mecz z Lechią Tomaszów Mazowiecki 3:1 (25:21, 16:25, 26:24, 25:22), zwyciężając tym samym w całej finałowej rywalizacji 3:2. To był mecz godny wielkiego finału ligi. Spora dawka emocji, fantastyczna atmosfera na trybunach i przede wszystkim zwycięstwo Akademików, którzy coraz mocniej pukają do bram PlusLigi.

To był z pewnością jeden z najbardziej elektryzujących finałów pierwszoligowych rozgrywek i na pewno znakomita promocja siatkówki w pierwszoligowym wydaniu. Częstochowianie przeszli w nim prawdziwą drogę z piekła do nieba. Przypomnijmy, że po dwóch pierwszych meczach rozegranych w hali na Zawodziu, AZS dość niespodziewanie przegrywał już 0:2. Wydawało się, że będący na fali gracze z Tomaszowa Mazowieckiego przed własną publicznością postawią kropkę nad „i” i jako beniaminek ligi i druga drużyna sezonu zasadniczego wygrają całe rozgrywki. W Tomaszowie Akademicy odwrócili jednak losy finałowej rywalizacji. Dwa zwycięstwa na terenie rywala sprawiły, że o mistrzostwie ligi musiał zdecydować piąty mecz.

Mecz, który z pewnością dostarczył niesamowitych emocji i chwil triumfu AZS-u Częstochowa. Oczywiście na szczeblu pierwszoligowych rozgrywek, ale mając w pamięci to co działo się w klubie, organizacyjnie i sportowo na przestrzeni kilku ostatnich lat to krok milowy w stronę odbudowania pozycji częstochowskiej siatkówki na sportowej mapie Polski. Dzisiejsze spotkanie to również doskonale podsumowanie tego wszystkiego co działo się w klubie w kończącym się sezonie. Niezwykle przyjemnie było patrzeć na obrazek świętujących siatkarzy i trenerów wspólnie ze swoimi najzagorzalszymi kibicami, których poprzednie władze traktowały trochę jak „piąte koło u wozu”.

Sam mecz już na początku zwiastował niezwykłe emocje. W pierwszej partii na minimalne prowadzenie wyszli miejscowi, którzy po autowym ataku Kamila Gutkowskiego prowadzili 3:1. Goście po punkcie Bartosza Buniaka i punktowym bloku na Bartoszu Krzyśku doprowadzili do wyrównania po 5. Postawa atakującego Akademików była w dzisiejszym meczu niczym sinusoida. Krzysiek dobrze rozpoczął mecz, by w środkowej jego fazie być cieniem samego siebie. Goście co chwila ustawiali skuteczny blok przez który były gracz Indykpolu Olsztyn i Łuczniczki Bydgoszcz nie potrafił się przedrzeć. Na szczęście dla AZS-u w końcówce spotkania Krzysiek wrócił do dobrej dyspozycji kończąc ostatnie decydujące piłki.

Dobra postawa bombardiera Akademików na początku meczu dała miejscowym prowadzenie w inauguracyjnej partii 14:12. Po tym jak Daniel Szaniawski zatrzymał blokiem Wiktora Musiała, a kolejną kontrę w punkt zamienił Krzysiek przewaga Akademików wzrosła do 4 „oczek” (18:14). Goście po dobrych zagrywkach Gutkowskiego zbliżyli się jeszcze na dystans 2 punktów, ale AZS utrzymał prowadzenie do końca wygrywając w pierwszej partii 25:21. Drugą odsłonę dzisiejszego pojedynku od bardzo mocnego uderzenia rozpoczęli podopieczni trenera Bartłomieja Rebzdy (3:8). AZS nagle stracił skuteczność w ataku, a goście byli niezwykle groźni w polu serwisowym. Dodatkowo w szeregach Akademików wkradła się spora nerwowość co zaowocowało błędami komunikacyjnymi w rezultacie, których w boisko AZS-u wpadały wydawałoby się banalne piłki. Trener Stelmach próbował ratować sytuację przerywając grę oraz rotując składem. Na placu gry pojawili się Mateusz Rećko, Sławomir Busch i Hubert Mańko. Przewaga Lechii wypracowana na początku drugiej partii okazała się jednak zbyt duża by można było ją zniwelować (16:25).

Częstochowianie jakby niezrażeni tym co wydarzyło się w poprzedniej partii zupełnie inaczej rozpoczęli seta numer 3.  Po kolejnym w tym spotkaniu błędzie serwisowym Bartosza Buniaka gospodarze prowadzili (5:3). Trzy, czteropunktowa przewaga miejscowych utrzymywała się przez dłuższy czas. Jednak m.in kryzys w grze Bartosza Krzyśka sprawił, że goście byli w stanie doprowadzić do wyrównania po 15. Atmosfera na trybunach zaczęła „gęstnieć”, ale sprawy w swoje ręce wziął kapitan Patryk Szczurek. Rozgrywający AZS-u najpierw zdobył punkt z przechodzącej piłki, a po chwili w pojedynkę zablokował Michała Błońskiego (21:19). Goście wiedzieli jednak o co toczy się gra i zaczęli stawiać wszystko na jedną kartę, zwłaszcza w polu serwisowym. Ryzyko się opłaciło, bo po punktowej zagrywce Mateusza Frąca ponownie doprowadzili do wyrównania 23:23. Nerwowa końcówka padła łupem Akademików, którzy seta zakończyli ustawiając szczelny blok na Wikotrze Musiale (26:24).

AZS prowadził 2:1 i był o krok od mistrzostwa I ligi. W czwartej partii Akademicy dopełnili dzieła. Rozpoczęli efektownie bo od prowadzenie 3:0. Goście próbowali dotrzymywać kroku rozpędzonym częstochowianom, ale ciągle byli punkt lub dwa za drużyną AZS-u. Bohaterem Lechii w tej partii był bez wątpienia Mateusz Frąc. Zmiennik Wiktora Musiała świetnie spisywał się nie tylko w ataku, ale również w polu serwisowym. To dzięki punktom zdobytym w tym elemencie gry przez Frąca Lechia stopniowo odrabiała straty, by po kolejnym asie serwisowym tego siatkarza zbliżyć się w końcówce na 1 punkt (21:20). Na szczęście dla gospodarzy w decydujących fragmentach meczu i całej finałowej rywalizacji nie myli się Sławomir Stolc i Bartosz Krzysiek. Ten drugi skończył dwa bardzo ważne ataki, a także zakończył punktową zagrywką całe dzisiejsze spotkanie (25:22).

AZS Częstochowa został tym samym mistrzem rozgrywek I ligi mimo, że w finałowej rywalizacji przegrywał już 0:2. Niestety zwycięstwo w rozgrywkach nie zapewnia Akademikom miejsca w przyszłorocznych rozgrywkach PlusLigi. Jeśli AZS przebrnie przed procedury formalno-organizacyjne o prawo gry w najwyższej klasie rozgrywkowej Akademicy będą walczyć w barażach z 14. drużyną PlusLigi. Na dzień dzisiejszy wydaje się, że będzie to ktoś z dwójki MKS BędzinŁuczniczka Bydgoszcz.

AZS Częstochowa – Lechia Tomaszów Mazowiecki 3:1 (25:21, 16:25, 26:24, 25:22)

Stan rywalizacji: 3:2 dla AZS-u

MVP: AZS Częstochowa

Składy:
AZS: Bućko, Stolc, M`Baye, Szaniawski, Krzysiek, Szczurek, Koziura (libero) oraz Busch, Rećko, Mańko, Magnuszewski

Lechia: Musiał, Neroj, Błoński, Buniak, Gutkowski, Toma, Ogórek (libero) oraz Kącki, Miniak, Janikowski, Frąc, Obermeler.

Kto wygra mecz?
AZS Częstochowa 75% Wasz typ 25% KS Lechia Tomaszów Mazowiecki