CKMAZS.com | White-Green – CKM Włókniarz Częstochowa, AZS Częstochowa

Niespodzianki nie było. Bydgoszcz wygrywa po raz trzeci i zostaje w elicie

W trzecim barażowym spotkaniu o prawo gry w rozgrywkach PlusLigi w sezonie 2018/2019 trzecie zwycięstwo odnieśli siatkarze Łuczniczki Bydgoszcz. Podopieczni trenera Jakuba Bednaruka wygrali w sobotę w Częstochowie 3:1 (25:20, 25:19, 25:27, 22:25) i zapewnili sobie utrzymanie w elicie. Dla częstochowian, którzy ponownie w barażowej rywalizacji musieli radzić sobie bez kontuzjowanego Bartosza Krzyśka, oznacza to że w nowym sezonie nadal występować będą na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej. Dla obu zespołów dzisiejszy mecz był ostatnim ligowym spotkaniem w sezonie 2017/2018.

AZS nie podał się jednak bez walki. Kibice zgromadzenie w hali przy ulicy Żużlowej mogli w sobotę obejrzeć ciekawe widowisko. Choć początek meczu zwiastował powtórkę z Bydgoszczy, a więc szybkie zwycięstwo Łuczniczki w stosunku 3:0. W pierwszych fragmentach gry znów bardzo odczuwalny w szeregach Akademików był brak na boisku Bartosza Krzyśka. Zastępujący etatowego atakującego AZS-u, Mateusz Rećko na początku meczu przeżywał ciężkie chwilę, będąc co chwile blokowanym przez bydgoski blok. Po kolejnym punktowym bloku na młodym atakującym gospodarzy, Łuczniczka objęła prowadzenie 6:8. Bydgoszczanie oprócz skutecznego bloku mieli w swoich szeregach również Bartosza Filipiaka. Bombardier gości był główną siłą napędową w grze ofensywnej Łuczniczki. Wystarczy dodać że w całym meczu zdobył dla swojej drużyny aż 27 punktów(!) popełniając przy tym bardzo niewiele błędów. Po asie serwisowym wspomnianego Filipiaka przyjezdni prowadzili 11:14. Akademicy z biegiem czasu zaczęli popełniać również sporo błędów własnych, czasami wręcz banalnych. Przewaga Bydgoszczy lawinowo rosła i partia pierwsza zakończyła się pewnym zwycięstwem gości 20:25.

Również w drugim secie przyjezdni od początku narzucili swój styl gry. Po kolejnych błędach w ataku Mateusza Rećki było już 3:9. Trener Stelmach zaczął rotować składem i na parkiecie pojawił się m.in Hubert Mańko. I trzeba dodać, że była to niezła zmiana. Mańko uspokoił przyjęcie, z którym duże problemy miał ten którego zmienił na placu gry, a więc Bartosz Bućko. Przewaga wypracowana w pierwszej części seta była jednak zbyt duża. Gracze Jakuba Bednaruka spokojnie kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku, utrzymując kilku punktową przewagę. Po kolejnym nieporozumieniu w szeregach miejscowych na tablicy wyników pojawił się rezultat 10:20 i zanosiło się na pogrom. W końcówce AZS zdołał odrobić kilka punktów, ale partia ta i tak zakończyła się przekonywującym zwycięstwem Łuczniczki 19:25.

Bydgoszczanie prowadzili już 2:0 i prowadząc w takim samym stosunku w całej barażowej rywalizacji do utrzymania potrzebowali już tylko kropki nad „i”. Nie mając jednak nic do stracenia częstochowianie zaczęli trzecią partię z dużą werwą. Tak naprawdę do dopiero od tego momentu rozpoczął się sobotni mecz.  Początek w wykonaniu miejscowych był imponujący. Skuteczne ataki Hubera Mańki i znakomite bloki w wykonaniu Moustaphy M`Baye dały gospodarzom pięciu punktowe prowadzenie 6:1. Przełamał się również Rećko, który zaczął skutecznie punktować. Dobrą zmianę w szeregach Akademików dał także Bartłomiej Janus zastępując na boisku bezbarwnego Daniela Szaniawskiego. AZS prowadził 8:3, jednak bydgoszczanie za sprawą niezawodnego Filipiaka odrabiali straty. Po ataku blok-aut w wykonaniu Pawła Gryca był już tylko 10:8. Dwu, trzy punktowa przewaga graczy Krzysztofa Stelmacha utrzymywała się aż do decydujących fragmentów seta (22:19). Gdy wkrótce potem dwa punkty z rzędu padły łupem miejscowych (24:20) wydawało się, że losy seta są rozstrzygnięte. Nic jednak bardziej mylnego. Gospodarze nie mogli poradzić sobie z łatwą wydawałoby się zagrywką Piotra Sieńki, dodatkowo niemoc w ataku dopadła Huberta Mańko. Po błędzie w przyjęciu Łukasza Koziury to goście mieli po swojej stronie piłkę setową i meczową (24:25). Częstochowianie niesieni dopingiem publiczności wytrzymali jednak nerwową końcówkę i partię rozstrzygnęli na swoją korzyść (27:25).

To wyraźnie uskrzydliło graczy Krzysztofa Stelmacha. Co prawda kolejnego seta lepiej rozpoczęli bydgoszczanie, jednak AZS nie rezygnował. Goście mieli już cztery punktowy przewagi (9:13). Skuteczna gra skrzydłowych Mańki i Sławomira Stolca, a także coraz lepsza postawa w bloku dała miejscowym remis po 16. W szeregach gości znów przypomniał o sobie Bartosz Filipiak. Atakujący Łuczniczki najpierw zapunktował atakiem ze skrzydła, a później dołożył punkt z pola serwisowego (18:20). Asem serwisowym odpowiedział jednak Mateusz Rećko i znów był remis tym razem po 21. AZS wyszedł na prowadzenie gdy ustawił szczelny blok na doświadczonym bułgarskim przyjmującym Metodi Ananievie (22:21). Tym razem końcówka padła jednak łupem przyjezdnych. Duża w tym zasługa Piotra Sieńki. Rozgrywający Łuczniczki znów pojawił się na boisku tylko po to by wykonać zagrywkę i zrobił to znakomicie bo zapunktował bezpośrednio z tego elementu. Seta jak i cały mecz zakończył autowy atak Sławomira Stolca (22:25).

AZS przegrał barażową rywalizację 0:3 i pozostanie w gronie pierwszoligowców. Za ten kończący się dzisiaj sezon 2017/2018 podopiecznym trenera Krzysztofa Stelmacha jak i całemu sztabowi szkoleniowemu należą się jednak duże brawa. Przed rokiem, gdy AZS żegnał się z PlusLigą wydawało się, że częstochowska siatkówka jest w kompletnej rozsypce. Nowe władze, nowi trenerzy i zawodnicy bardzo szybko jednak stworzyli kolektyw, który równie szybko zaczął doskonale funkcjonować. Wystarczy przypomnieć fantastyczną serię 18. z rzędu ligowych zwycięstw i co najważniejsze wygranie po zaciętym finałowym boju całych rozgrywek I ligi. U progu sezonu wszyscy w AZS-ie powtarzali że potrzebują dwóch, trzech lat bo pokusić się o powrót do najlepszych. Niespodziewanie po wygraniu ligi szansa na awans pojawił się już w tym sezonie. Mecze z Łuczniczką pokazały jednak, że na powrót do najlepszych jest jeszcze zbyt wcześnie. Jeśli jednak klub dalej będzie podążał drogą, którą idzie w ostatnich kilku miesiącach, być może już za rok o tej porze będziemy mogli świętować awans siatkarzy AZS-u do elity.

AZS Częstochowa – Łuczniczka Bydgoszcz 1:3 (20:25, 19:25, 27:25, 22:25)

Stan rywalizacji: 3:0 dla Bydgoszczy

MVP: Wojciech Jurkiewicz

Składy:
AZS: Rećko (14), Bućko (5), Stolc (15), M`Baye (13), Szaniawski, Szczurek (3), Koziura (libero) oraz Macheta (libero), Mańko (9), Janus (6)

Łuczniczka: Ananiev (10), Goas (3), Jurkiewicz (3), Filipiak (27), Gorchaniuk  (8), Sacharewicz (8), A.Kowalski (libero) oraz Gryc (5), Szalacha (5), Sieńko (1)

Kto wygra mecz?
AZS Częstochowa 48% Wasz typ 52% Łuczniczka Bydgoszcz