CKMAZS.com | White-Green – CKM Włókniarz Częstochowa, AZS Częstochowa

SGP: Falstart w wykonaniu organizatorów, czyli echa Grand Prix Słowenii

W minioną sobotę (29 kwietnia) na torze w słoweńskim Krsko rozegrano pierwszą tegoroczną rundę cyklu Grand Prix. Na podium zawodów stanęli Martin Vaculik, Fredrik Lindgren i Patryk Dudek.

Inauguracja Grand Prix 2017 nie wypadła jednak tak, jak życzyliby sobie tego wszyscy, którzy żywo interesują się zmaganiami o tytuł indywidualnego mistrza świata. Zawody w Krsko miały bowiem swojego negatywnego bohatera w postaci fatalnego stanu toru. Oczywiście wpływ na stan owalu miał deszcz, który uniemożliwił rozegrane piątkowego treningu, ale mimo wszystko sposób jego przygotowania wzbudził wiele negatywnych komentarzy. O jakiejkolwiek walce można było zapomnieć. O kolejności na mecie decydował układ pół startowych i element startowy. Na straconej pozycji byli zawodnicy, którzy startowali spod samej bandy.

Efektowny powrót do cyklu Grand Prix zanotował Martin Vaculik. Słowak u progu sezonu czuje się bardzo mocny, dlatego nie był zaskoczony sukcesem w Krsko. – Wszystko układało się po mojej myśli. W dzisiejszych zawodach kluczowym elementem były starty. Jeśli go wygrałeś, to dowoziłeś zwycięstwo do mety. Jestem bardzo szczęśliwy. bardzo dziękuję mojemu tunerowi, Ashley Holloway oraz mojemu teamowi za to, że wykonali ogromną pracę. Myślami  jestem już w Warszawie. Uwielbiam ścigać się na takich obiektach.

Ubiegłoroczną, wysoką formę potwierdził Fredrik Lindgren. Szwedowi służy jazda na silnikach Marcela Gerharda. – Fredrik jest bardzo mocny i będzie w tym sezonie walczył o najwyższe cele – powiedział przed zawodami jeden z mechaników popularnego „Fredki”. Słowa te bardzo szybko znalazły odzwierciedlenie na torze, dodajmy na torze trudnym i wymagającym, z którym w przeszłości Lindgren sobie kompletnie nie radził. – Jestem bardzo zadowolony ze swojego występu. Udało mi się znaleźć dobrą prędkość w motocyklu. Jeździłem skutecznie na całej szerokości toru – dodał zawodnik ROW-u Rybnik.

Ogromny niedosyt pozostawili po sobie Polacy. Spośród czwórki naszych reprezentantów, na wysokości zadania stanął jedynie Patryk Dudek. Popularny „DuZers” ukończył zawody na znakomitym trzecim miejscu, wysyłając tym samym sygnał, że chce się liczyć w walce o czołowe miejsca w generalce. – Pierwsze dwa biegi w moim wykonaniu były bardzo dobre, ale potem pojawiły się problemy z doborem odpowiednich ustawień. Udało się je znaleźć na półfinał, który wygrałem. Miałem nadzieję, że w finale będzie podobnie, ale jak widać nie tym razem. Jak na pierwszy raz uważam, że nie było źle. Liczę na to, że w Warszawie będzie podobnie.