CKMAZS.com | White-Green – CKM Włókniarz Częstochowa, AZS Częstochowa

To będzie ekscytujący sezon – komentarze po turnieju w Warszawie

Komplet 55. tys kibiców obejrzało inaugurację tegorocznego cyklu Grand Prix. 1. runda zmagań o tytuł Indywidualnego Mistrza Świata padła łupem Taia Woffindena.

Boll Warsaw FIM SGP of Poland przeszło do historii. Emocji wprawdzie nie brakowało, ale ponownie sporo zastrzeżeń budzi sposób przygotowania toru. W drugiej części zawodów owal na warszawskim PGE Narodowym zaczął się po prostu „sypać”, co z całą pewnością negatywnie wpłynęło nie tylko na sportową jakość turnieju, ale przede wszystkim bezpieczeństwo zawodników. Prawdziwą zmorą dla żużlowych gladiatorów okazał się pierwszy łuk, gdzie m.in. doszło do bardzo niebezpiecznego upadku z udziałem Krzysztofa Kasprzaka i Emila Sajfutdinowa.

Na PGE Narodowym po raz drugi w historii warszawskiego Grand Prix triumfował Tai Woffinden. Brytyjczyk nie krył radości ze zwycięstwa i jednocześnie podkreślił, że przed nim jeszcze sporo ciężkiej pracy. –  Wszystko wyszło dobrze i mówiąc szczerze, to jeszcze nie czuję się najbardziej komfortowo na motocyklu. To dopiero początek sezonu. Jeśli wygrywam Grand Prix i  czuję, że nie jestem w optymalnej formie, to oznacza tylko tyle, że będzie to ekscytujący sezon. Mam nadzieję, że pokażę jeszcze wiele. Dziękuję Maćkowi za dobry wyścig.  Daliśmy fanom dobry show, więc czego można chcieć więcej? – powiedział Tai Woffinden.

Na drugim stopniu podium uplasował się klubowy kolega Woffindena, Maciej Janowski. Popularny „Magic” w pomeczowej wypowiedzi stwierdził, że podczas trwania zawodów zmagał się z problemami sprzętowymi. – To był bardzo ciężki wieczór. Wykonaliśmy ciężką pracę przy sprzęcie. Mieliśmy trochę problemów ze sprzęgłem. Mimo to nie traciliśmy skupienia i na koniec motocykl jechał już naprawdę dobrze. Być może w finale powinienem pojechać trochę szerzej, ale Tai był bardzo szybki, podobnie jak szybki był Freddie. To były dobre zawody – podkreślił zawodnik Betard Sparty Wrocław.

Trzecie miejsce przypadło zawodnikowi, o którym w ostatnim czasie najgłośniej, czyli Fredrikowi Lindgrenowi. Częstochowski Szwed w stolicy Polski potwierdził swoje mistrzowskie aspiracje. Lindgrena cieszy fakt, że dobra forma prezentowana w PGE Ekstralidze przełożyła się na grunt cyklu Grand Prix. – Oczywiście, gdy jest się w finale, to zawsze chce się w nim wygrać, ale jestem z siebie bardzo dumny i z tego, jak przejechałem całe zawody. Zdobywałem punkty w każdym biegu i taki start sezonu bardzo mnie cieszy – skomentował swój występ Fredrik Lindgen.