CKMAZS.com | White-Green – CKM Włókniarz Częstochowa, AZS Częstochowa

AZS znów przegrał, tym po tie breaku z Politechniką

Choć siatkarze AZS-u Częstochowa przegrywali już w poniedziałkowym spotkaniu PlusLigi z AZS-em Politechniką Warszawską 0:2, potrafił doprowadzić do wyrównania. Niestety w decydującej partii lepsi okazali się goście, którzy wygrali w tie breaku 10:15 dzięki czemu wywieźli z Częstochowy dwa ligowe punkty. Dla gospodarzy była to już siódma porażka z rzędu.

Akademicy wciąż nie mogą przełamać czarnej serii, która ciągnie się za zespołem od 15 listopada, czyli dnia w którym przegrali z Cuprumem Lubin. W poniedziałkowym spotkaniu pomóc częstochowskiej drużynie w wyrwaniu się z marazmu miał Guillaume Samica i powracający po kontuzji Michał Kaczyński. Francuz swój debiut w barwach AZS-u w meczu ligowym może zaliczyć do udanych. Co prawda pod koniec zawodów zawodnikowi wyraźnie zabrakło sił przez co nie był tak skuteczny jak na początku. Ogólnie jednak jego występ można ocenić pozytywnie. Samica był pewny w przyjęciu, nie popełniał niewymuszonych błędów, a także był prawdziwym liderem na boisku jak i poza nim. Niemal po każdej akcji przekazywał swoje uwagi młodszym kolegom. O ile Samica spełnił pokładane w nim nadzieję, to niestety trenerów i kibiców rozczarował Michał Kaczyński. Popularny Kaczka wrócił do zdrowia po kontuzji, ale niestety nie wrócił do formy z początku sezonu. Szybko Kaczyńskiego na boisku zastąpił Patryk Napiórkowski. Na nieszczęście miejscowych Napiórkowski prezentował się niewiele lepiej.

Brak pewnego zawodnika na prawym skrzydle od razu odbił się na wyniku. Politechnika już po pierwszej przerwie technicznej odskoczyła na 4 punkty (8:12). W obliczu słabej postawy atakujących ciężar zdobywania punktów wzięli na siebie przyjmujący Guillaume Samica i kapitan drużyny Bartosz Janeczek. To dzięki tej dwójce oraz punktowej zagrywce Artura Udrysa częstochowianie zbliżyli się na dystans 1 punktu (16:17). W kolejnej wymianie Udrys popsuł zagrywkę, a przez blok rywali nie przedarł się Samica i goście znów odskoczyli (16:19). Po skutecznej kontrze w wykonaniu Bartosza Janeczka AZS zbliżył się jeszcze do różnicy 1 “oczka” (21:22), ale później trzy punkty z rzędu zdobyli zawodnicy Politechniki wygrywając inauguracyjną partię 21:25.

Słaba postawa Michała Kaczyńskiego i Patryka Napiórkowskiego zmusiła trenera Marka Kardosa do dokonania roszad w składzie. Po raz kolejny w tym sezonie na pozycję atakującego wrócił Janeczek, a na przyjęciu obok Samici i Adriana Stańczaka pojawił się Rafał Szymura. Młody skrzydłowy bardzo dobrze wprowadził się do gry. Pewność 19-letniego Szymury wyraźnie mobilizująco podziałała na pozostałych graczy. AZS po bloku Samici na Piotrze Lipińskim objął prowadzenie 8:6. Po chwili punkt z kontry zdobył Artur Udrys, a asa zagrał Migueal Angel De Amo (10:6). Kolejny udany atak Guillaume Samici dał miejscowym 5 punktowe prowadzenie (17:12). Wydawało się, że gospodarze pewnie zmierzają do zwycięstwa w tej partii. Niestety niewykorzystane kontry i parę błędów własnych sprawiło, że częstochowianie nie potrafili postawić kropki nad “i”. Wiatru w żagle dostali za to warszawianie, którzy po ataku Patryka Strzeżeka doprowadzili do remisu po 20. Kolejne dwa błędy gospodarzy w samej końcówce sprawili, iż w drugiej partii ponownie triumfowali goście 23:25.

Niepowodzenie z drugiego seta nie odbiło się na postawie zespołu w kolejnej partii. Wysoką skuteczność utrzymywał Rafał Szymura, w ataku nie mylił się również Guilluame Samica. Po udanej krótkiej w wykonaniu Mateusza Przybyły i skutecznej kontrze Janeczka AZS prowadził 15:11. Tym razem to ekipa gości zaczęła popełniać błędy własne. Po ataku blok-aut Rafała Szymury na tablicy wyników pojawił się rezultat 20:14 dla gospodarzy. Częstochowianie tym razem nie wypuścili szansy z rąk i pewnie wygrali 25:17. Czwarta partia rozpoczęła się od minimalnego prowadzenia miejscowych (5:3). Po autowym ataku Michała Filipa przewaga częstochowian wzrosła do 3 “oczek” (6:3). Gracze Marka Kardosa kontynuowali dobrą grę, a po kolejnym błędzie Filipa prowadzili już 12:5. Po serii błędów Akademików zespół Politechniki zdołał zbliżyć się na dystans 3 “oczek” 18:15. W końcówce częstochowianie opanowali jednak sytuację i wygrali 25:20.

Decydująca partia rozpoczęła się od wyrównanej walki (3:3). Pierwsi rywala przełamali przyjezdni, którzy po punktowym ataku Artura Szalpuka i skutecznym bloku Mateusza Sacharewicza na Guillaume Samice wyszli na prowadzenie 3:5. Po chwili Szalpuk ponownie zdobył punkt ze skrzydła i Politechnika prowadziła już różnicą 3 “oczek”. Częstochowianie wykorzystując dwa błędy gości zniwelowali starty do różnicy 1 punktu (7:8). Nie potrafili jednak odwrócić losów seta. Skuteczność z początku meczu stracił Samica, do którego co chwilę piłki posyłał Migueal Angel De Amo. W ważnej wymianie punktu nie zdobył również Szymura, który został zatrzymany przez blok Politechniki (7:12). Bezpieczną przewagę podopieczni Jakuba Bednaruka potrafili utrzymać do końca. Goście wygrali tie breaka 10:15, a całe spotkanie 2:3.

AZS Częstochowa – AZS Politechnika Warszawska 2:3 (21:25, 23:25, 25:17, 25:20, 10:15)

MVP: Aleksander Śliwka

Składy:
AZS: Udrys (5), De Amo (6), Kaczyński, Janeczek (23), Samica (16), Przybyła (8), Stańczak (libero) oraz Marcyniak (1), Napiórkowski (1), Szymura (17), Buczek

Politechnika: Lipiński (3), Lemański (11), Filip (14), Śliwka (12), Szalpuk (17), Sacharewicz (6), Olenderek (libero) oraz Strzeżek (9), Radomski (1), Depowski, Bieńkowski (3), Mordyl (2).