CKMAZS.com | White-Green – CKM Włókniarz Częstochowa, AZS Częstochowa

Czy AZS w końcu się przełamie?

Trwa fatalna seria AZS-u Częstochowa. Podopieczni trenera Michała Bąkiewicza przegrali 11. z rzędu spotkań i spadli na ligowe dno. Po raz ostatni Akademicy triumfowali 5 listopada ubiegłego roku, gdy to przed własną publicznością pokonali BBTS Bielsko-Biała. Czy po wielu nieudanych tygodniach gracze z Częstochowy w końcu się przełamią i po raz czwarty w trwającym sezonie będą mogli cieszyć się ze zwycięstwa? Odpowiedź na to pytanie poznamy po sobotnim pojedynku z beniaminkiem PlusLigi GKS-em Katowice. Początek rywalizacji zaplanowano na godzinę 17:00.

18 spotkań, 3 wygrane i aż 15 porażek – te liczby najlepiej obrazują jaki jest to sezon w wykonaniu częstochowskiego zespołu. Przy takich statystykach ostatnie miejsce w tabeli nie może dziwić. Trudno z ligowego ogona będzie się wydostać, gdy przegrywa się do zera spotkanie za przysłowiowe “sześć” punktów, a tak było przed tygodniem w Bydgoszczy. W dodatku rywale “odjeżdżają” Akademikom. Co prawda do przedostatniego Espadonu Szczecin, biało-zieloni tracą zaledwie “oczko”, ale już do czternastej Łuczniczki 5 punktów, a do trzynastego BBTS-u i dwunastego Effectora 6 punktów. To przy obecnej dyspozycji graczy Michała Bąkiewicza prawdziwa przepaść i już teraz wydaje się, że częstochowianom pozostanie tylko walka z Espadonem o przedostatnie miejsce w ligowej klasyfikacji. A potem walko o uniknięcie rywalizacji z jednym z pierwszoligowców.

Ostatni mecz w Bydgoszczy potwierdził to co jest widoczne niemal przez cały sezon. W szeregach biało-zielonych brakuje lidera, przywódcy który w trudnych momentach potrafiłby wziąć ciężar odpowiedzialności na siebie. W starciu z Łuczniczką AZS był bliski zwycięstwa niemal w każdym secie, ale w decydujących fragmentach popełniał zbyt wiele błędów. Zabrakło lidera. Takim w zespołach jest zazwyczaj atakujący. Niestety ani Paweł Adamajtis ani Oleksandr Grebeniuk nie są w stanie sprostać wymaganiom stawianym przed liderem. Na pewno dużo więcej spodziewano się po tym pierwszym, który najzwyklej w świecie mocno rozczarowuje. Swoim atakującym życia nie ułatwia również Tomasz Kowalski. Kreowany na pierwszego “sypacza” siatkarz, podobnie jak Adamajtis nie wywiązuje się ze swojego zadania. Siłą rzeczy liderem drużyny został 21-letni Rafał Szymura. Młody skrzydłowy nie jest jednak “przywódcą” drużyny, gdyż najzwyczajniej brakuje mu doświadczenia.

Przed sobotnim starciem z GKS-em Katowice ciężko o optymizm. Zespół AZS-u prezentuje się wręcz fatalnie, a atmosfera wokół drużyny podobnie jak we wcześniejszych sezonach nie jest najlepsza. Najlepiej obrazuje to frekwencja w hali na Zawodziu, która na warunki PlusLigi jest wręcz zawstydzająca. Katowiczanie mimo, że nie należą do ligowych potentatów w sobotę będą faworytami. Zespół prowadzony przez doskonale znanego w Częstochowie Piotra Gruszkę, ma na swoim koncie 24 punkty i plasuje się na niezłym jak na beniaminka 9. miejscu. W ostatniej ligowej kolejce katowiczanie bez najmniejszych problemów dopisali do swojego dorobku kolejne 3 punkty, bardzo pewnie pokonując przed własną publicznością BBTS Bielsko-Biała 3:0. Wizyta GKS-u w Częstochowie to nie tylko powrót do naszego miasta trenera Piotra Gruszki, ale również kilku zawodników. W zespole beniaminka występują m.in Adrian Stańczak i Kacper Stelmach, którzy jeszcze sezon temu reprezentowali biało-zielone barwy oraz Bartłomiej Krulicki, który z kolei w przeszłości grał dla częstochowskiego Norwida.

AZS Częstochowa
1. Tomasz Kowalski
2. Łukasz Polański
3. Stanisław Wawrzyńczyk
5. Mykoła Moroz
6. Adam Kowalski
7. Michał Szalacha
9. Paweł Adamajtis
10. Bartosz Buniak
12. Kamil Ociepka
13. Rafał Szymura
14. Oleksandr Grebeniuk
15. Bartłomiej Janus
16. Adrian Szlubowski
17. Konrad Buczek

GKS Katowice
1. Bartłomiej Krulicki
2. Karol Butryn
5. Marco Falaschi
6. Michał Błoński
7. Serhiy Kapelus
8. Tomasz Kalembka
9. Paweł Pietraszko
10. Maciej Fijałek
12. Gert Van Walle
14. Bartosz Mariański
15. Kacper Stelmach
16. Rafał Sobański
17. Adrian Stańczak