CKMAZS.com | White-Green – CKM Włókniarz Częstochowa, AZS Częstochowa

Jarosław Dymek: Mirek był bardzo nakręcony

KantorOnline Włókniarz Częstochowa w meczu 1. kolejki Enea Ekstraligi przegrał w Lesznie z miejscową Fogo Unią 52:38. Kibice Lwów najwięcej pretensji po tym spotkaniu mieli do Mirosława Jabłońskiego, który nie wywalczył żadnego punktu.

Młodszy z braci Jabłońskich najwyraźniej nie wytrzymał ciśnienia meczowego. Na trzy starty, aż dwa kończyły się jego wykluczeniami. – Czasami jak się bardzo chce, to nie wychodzi. Widać było, że Mirek był bardzo nakręcony na to, żeby pojechać jak najlepiej. Wydaje się, że właśnie to zbytnie skupienie się na dobrym występie, sprawiło nerwowość w jego jeździe. Mirka w żadnym wypadku jednak nie skreślamy i nie wieszamy na nim psów. Myślę, że jak ochłonie, to będzie nas cieszył skuteczną jazdą. W sporcie tak to już jest, że ogromną rolę odgrywa tzw chłodna głowa, której niestety w jego przypadku zabrakło – powiedział menedżer KantorOnline Włókniarza, Jarosław Dymek.

Pod nieobecność Grigorija Łaguty i Michaela Jepsena Jensena, ciężar walki spoczął na Grzegorzu Walasku i Peterze Kildemandzie. Niesamowitą dynamiką jazdy imponował przede wszystkim Duńczyk, który zgromadził na swoim koncie 9 punktów z bonusem. – Ja wielokrotnie mówiłem, że to jest “kozak”. Myślę, że jeszcze nie raz nas zadziwi swoją postawą na torze. Nie chcę zapeszyć, ale być może będzie to strzał w “dychę” jeżeli chodzi o tegoroczne transfery w Enea Ekstralidze – dodał Dymek.

Niezwykle ofensywna jazda Kildemanda nie przypadła najwyraźniej do gustu Przemysławowi Pawlickiemu. Do ostrego “spięcia” obu zawodników doszło po zakończeniu 14. biegu. – Taki jest speedway. To nie jest pierwszy i zapewne nie ostatni wyścig, w którym zawodnicy jadą w ostrym kontakcie, dotykają się rękami i innymi częściami ciała – skomentował całą sytuację, menedżer biało-zielonych.

Sporo radości nie tylko sobie, ale przede wszystkim częstochowskim kibicom dostarczył Rafał Malczewski. Młodzieżowiec Włókniarza dość niespodziewanie triumfował w biegu juniorskim. Wyższość “Komara” musieli uznać m.in. Piotr Pawlicki i Tobiasz Musielak. – Jest to przykład, że nigdy w ciemno nie można do programu wpisywać trójek, czy dwójek. “Komar” pokazał wszystkim malkontentom, że miejsce w składzie na mecz w Lesznie mu się jak najbardziej należało – podkreślił Dymek.