CKMAZS.com | White-Green – CKM Włókniarz Częstochowa, AZS Częstochowa

Kolejny tie-break w Częstochowie

W czwartym meczu rozegranym w hali na Zawodziu po raz trzeci o zwycięstwie musiał zadecydować tie-break. Niestety dla sympatyków AZS-u Częstochowa miejscowym siatkarzom tym razem nie udało się powtórzyć wyniku ze spotkań z Łuczniczką Bydgoszcz i BBTS-em Bielsko-Biała. Biało-zieloni przegrali z MKS-em Będzin w piątej partii 10:15, a w całym spotkaniu 2:3 (25:19, 18:25, 32:34, 25:18, 10:15). Nagrodę dla najlepszego zawodnika sobotniego meczu otrzymał przyjmujący MKS-u Marcin Waliński.

Przed spotkaniem trudno było wskazać faworyta sobotniego pojedynku. Obie drużyny sąsiadowały w ligowej tabeli i do sobotniego starcia przystępowały z podobnymi nadziejami. Mecz pokazał, że zespoły rzeczywiście dysponują podobnym potencjałem, a tie-break jest tego najlepszym dowodem. Częstochowianie spotkanie z MKS-em rozpoczęli z Tomaszem Kowalskim na rozegraniu i Mykoła Morozem na przyjęciu. Obaj na początku prezentowali się całkiem nieźle. Niestety w przekroju całego meczu Kowalski często był niedokładny na rozegraniu, a Moroz gasł niemal z każdą kolejną akcją. Nie najlepiej wypadł również Paweł Adamajtis co sprawiło, że gospodarze mieli nie małe problemy z grą w ataku.

W inauguracyjnej partii po wyrównanym początku po chwili na prowadzenie wysforowali się przyjezdni. Po dobrej grze w bloku MKS objął prowadzenie 6:10. AZS dzięki m.in dobrej postawie środkowych Bartosza Buniaka i Michała Szalachy zdołał doprowadzić do wyrównania po 13. Oprócz dwójki środkowych w zespole Michała Bąkiewicza nie zawodził również Rafał Szymura. Po asie serwisowym tego ostatniego i skutecznym ataku ze skrzydła Mykoła Moroza gospodarze prowadzili 20:16. Bezpiecznej przewagi częstochowianie nie roztrwonili, wygrywając pierwszą partię 25:19. Podrażnieni takim obrotem sprawy w pierwszym secie goście z dużym animuszem rozpoczęli kolejną partię. Po błędzie podwójnego odbicia Tomasza Kowalskiego podopieczni Steilo DeRocco prowadzili 8:11. Na dodatek częstochowianie zaczęli popełniać błędy własne. Szymura pomylił się w ataku, Adamajtis zaserwował poza plac gry, a przez blok rywali nie przedarł się Moroz. Gdy ze środka zapunktował Artur Ratajczak, a blok będzinian zatrzymał tym razem Oleksandra Grebeniuka, MKS prowadził 16:23 i jasne stało się, że po dwóch partiach w meczu będzie remis.

Trzeci set był najbardziej wyrównany i dostarczył największych emocji. Również tych pozasportowych. W połowie partii po punktowym ataku Mykoła Moroza na tablicy wyników był rezultat remisowy po 13. Po chwili ponownie z blokiem rywala nie poradził sobie Moroz, a w ataku pomylił się również Szymura. Po przeciwnej stronie siatki dobrze spisywał się brazylijski atakujący Rafael Rodrigues i wydawało się, że będzinianie pewnie zmierzają do zwycięstwa (16:20). Nic bardziej mylnego, dzięki kąśliwym zagrywkom Tomasza Kowalskiego oraz skutecznym atakom Pawła Adamajtisa gospodarze zdołali wyrównać. Walka rozgorzała na dobre. Trwała wymiana ciosów na boisku i poza nim. Żółtymi kartkami zostali ukarani Łukasz Kozub z MKS-u Będzin i trener Akademików Michał Bąkiewicz. W nerwowej końcówce kontuzji nabawił się Mateusz Przybyła. Były środkowy AZS-u po zagrywce źle stanął na prawą nogę i upadł na parkiet. Niestety nie był w stanie kontynuować gry i na boisku zastąpił go Krzysztof Rejno. Akcja którą wygrali częstochowianie z uwagi na uraz Przybyły została jednak powtórzona. Na nic zdały się protesty gospodarzy. Sędziowie pozostali nieugięci, a gdy w kolejnej wymianie piłkę w aut posłał Rafał Szymura to goście rozstrzygnęli na swoją korzyść tę nerwową końcówkę (32:34).

Wydarzenia z trzeciego seta wyraźnie mobilizująco podziałały na graczy Michała Bąkiewicza. Częstochowianie świetnie otworzyli kolejną partię prowadząc 3:0. W ataku skuteczni byli Szymura, Adamajtis i Buniak. Po stronie gości mylili się Nanthan Roberts i Rafael Rodrigues. Przewaga miejscowych rosła w zawrotnym tempie. Po kolejnym udanym ataku Bartosza Buniaka gospodarze prowadzili już różnicą 7 “oczek” (20:13). Seta zakończył Paweł Adamajtis (25:18). Tie-break rozpoczął się od zepsutej zagrywki Tomasza Kowalskiego. Potem dwa razy pomylił się Stanisław Wawrzyńczyk i goście szybko objęli wysokie prowadzenie (0:3). W decydującej partii skuteczność stracił Paweł Adamajtis. Byłego gracza Indykpolu AZS-u Olsztyn na boisku zastąpił Oleksandr Grebeniuk, ale i on nie przedarł się przez blok będzinian (3:8). Tak dużej straty gospodarze nie byli już w stanie odrobić. Choć Akademicy zniwelowali straty do trzech “oczek” (10:13), to zepsuta zagrywka Kowalskiego i udany atak Rodriguesa przypieczętował zwycięstwo przyjezdnych 10:15.

AZS Częstochowa – MKS Będzin 2:3 (25:19, 18:25, 32:34, 25:18, 10:15)

MVP: Marcin Waliński

Składy:
AZS: T.Kowalski (5), Moroz (8), Szalacha (7), Adamajtis (19), Buniak (11), Szymura (18), A.Kowalski (libero) oraz Polański, Grebeniuk (4), Janus, Buczek

MKS: Waliński (17), Roberts (10), Kozub (1), Ratajczak (9), Rejno (4), Rodrigues (20), Potera (libero) oraz Woch (2), Seif (5), Przybyła (5), Piotrowski (1), Peszko (5).

Kto wygra mecz?
AZS Częstochowa 64% Wasz typ 36% MKS Będzin