CKMAZS.com | White-Green – CKM Włókniarz Częstochowa, AZS Częstochowa

Michał Świącik: Pamięć o zawodnikach zawsze była dla mnie najważniejsza

45. Memoriał im. Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego oficjalnie zainaugurował sezon żużlowy w Częstochowie. Na trybunach częstochowskiego stadionu zasiadło ponad pięć tysięcy spragnionych żużlowych emocji częstochowskich kibiców. Satysfakcji i zadowolenia z takiego obrotu sprawy nie krył po zawodach prezes Stowarzyszenia CKM Włókniarz, Michał Świącik.

Michał musisz przyznać, że inauguracja sezonu wypadła bardzo okazale. Zadowolony?

Jeżeli kibice są zadowoleni, to i ja jestem zadowolony. Dzisiejsze zawody były dla nas prawdziwym testem i jak pokazuje frekwencja był to test bardzo udany. Ludzie są z żużlem w Częstochowie. Dowodem na to niech będzie zorganizowane przez nas spotkanie sponsorów i przyjaciół żużla, które odbyło się w przeddzień memoriału. Pragnę podkreślić, sala na której odbyło się spotkanie wypełniła się po brzegi. To pokazuje, że Włókniarz to jest marka. Cieszy fakt, że ta pozytywna energia wokół klubu przeniosła się dziś na stadion. Wysoka frekwencja w powiązaniu z wysokim poziomem sportowym naprawdę cieszy. 

Test z organizacji memoriału wypadł wprawdzie okazale, aczkolwiek nie zabrakło “zgrzytów” związanych z problemami przy wejściu na stadion

Moja odpowiedź być może jest zadziwiająca, ale ilość otwartych kas była identyczna w odniesieniu do tego typu zawodów. Nie wiem skąd te ogromne kolejki. Być może wielu z nas nie spodziewało się tak dużego zainteresowania tymi zawodami. No cóż, biję się w pierś i zapewniam, że podczas organizacji kolejnych otworzymy więcej tych kas. Musimy również pomyśleć nad tym, żeby tych kibiców ściągnąć na stadion zdecydowanie wcześniej. Najlepszym sposobem na to jest zorganizowanie konkursów, w których do wygrania będą fajne nagrody. 

Kolejki byłyby jeszcze większe, gdyby w turnieju wystartował Maksym Drabik. Zgadzasz się?

Nieobecność Maksyma, to nie jest nasza wina. Nie jest to również wina po stronie zawodnika. Problem tkwi po stronie obecnego klubu Maksyma – Betard Sparty Wrocław. Po prostu kontrakt Maksyma uniemożliwia mu na chwilę obecną udział w imprezach trzecich. Mam nadzieję, że kiedyś Wrocław się ugnie i puści go tutaj do Częstochowy.

Na pocieszenie warto podkreślić, że pozostali zawodnicy, którzy wzięli udział w memoriale byli pod wielkim wrażeniem tego wszystkiego, co się tutaj wydarzyło 

Bardzo mnie to cieszy. Ja ze swojej strony dodam, że po memoriale podszedł do mnie były zawodnik Włókniarza, Leszek Zapart i dziękując mi za turniej zwyczajnie się rozpłakał. Ta sytuacja świadczy o tym, że tradycja łączy i musimy ją kultywować. Znasz mnie i dobrze wiesz, że pamięć o zawodnikach zawsze była dla mnie najważniejsza.