CKMAZS.com | White-Green – CKM Włókniarz Częstochowa, AZS Częstochowa

Mistrz za mocny dla Akademików, AZS – Resovia 1:3

W meczu otwierającym rozgrywki PlusLigi w sezonie 2015/2016 AZS Częstochowa uległ we własnej hali mistrzowi Polski, drużynie Asseco Resovii Rzeszów 1:3 (27:25, 22:25, 21:25, 19:25). Podopieczni trenera Michała Bąkiewicza po niezłym początku spotkania i wygraniu pierwszej partii w kolejnych odsłonach popełniali coraz więcej błędów własnych i musieli uznać wyższość zespołu z Podkarpacia. W oczy szczególnie rzucała się niemoc Akademików w polu serwisowym. Statuetkę dla najlepszego zawodnika meczu otrzymał przyjmujący gości, Aleksander Śliwka.

Zdecydowanym faworytem piątkowego spotkania była drużyna prowadzona przez trenera Andrzeja Kowala.  Co prawda Asseco Resovia u progu sezonu ma pewne problemy, a są nimi przede wszystkim urazy kilku zawodników. Dodatkowo rzeszowianie w ostatnią środę ulegli Lotosowi Trefl Gdańsk w meczu o Superpuchar Polski, co na pewno nie podniosło morali zespołu. Resovia to jednak taki zespół, który chcąc ponownie walczyć o tytuł mistrza kraju jak i o zwycięstwo w Lidze Mistrzów musi z takimi problemami po prostu sobie radzić. Tym bardziej w starciu z niżej notowanym rywalem. W Częstochowie drużyna Resovii poradziła sobie znakomicie i wywiozła spod Jasnej Góry trzy ligowe “oczka”.

Zawodnicy AZS-u przed meczem zapowiadali, że będą walczyć z rzeszowianami jak równy z równym. Początek meczu potwierdzał te zapowiedzi. W premierowej partii na pierwszej przerwie technicznej Akademicy prowadzili 8:7, a duża w tym zasługa brazylijskiego atakującego AZS-u, Felipe Bandero. Skuteczne ataki Mateja Pataka i wspomnianego wcześniej Bandero pozwoliły gospodarzom odskoczyć na 3 punkty (10:7). Po drugiej stronie siatki bardzo dobrze w tym secie jak i w całym meczu grali jedni z najmłodszych siatkarzy Resovii, Aleksander Śliwka i Dawid Dryja. Po punktowym ataku tego drugiego goście doprowadzili do wyrównania po 12. Później gra rzeszowian jakby się zacięła. Goście popełnili trzy błędy i ponownie AZS odskoczył na 3 “oczka” 15:12.  Trzypunktowa przewaga gospodarzy utrzymywała się do stanu 22:19. W końcowej fazie seta asa zagrał wprowadzony chwilę wcześniej na parkiet Bługar Nikolay Penczev, a następnie w aut zaatakował Felipe Bandero (23:23). W nerwowej końcówce ponownie błędy popełnili zawodnicy Asseco, a konkretnie Aleksander Śliwka i Nikolay Penczev. Pierwszy zaserwował, a drugi zaatakował poza plac gry (27:25).

Rozpędzeni częstochowianie dobrze rozpoczęli również kolejną partię. Ponownie wyróżniającą się postacią w szeregach Akademików był atakujący Felipe Bandero, który oprócz skutecznej gry w ataku dołożył dwa punktowe bloki (5:3). Z prowadzenie częstochowianie nie cieszyli się jednak zbyt długo. W polu serwisowym ponownie przypomniał o sobie Dawid Dryja, a po punktowym ataku ze skrzydła Bartosza Kurka goście objęli prowadzenie 6:10. Bezpieczna przewaga Resovii utrzymywała się do drugiej przerwy technicznej i wydawało się, że rzeszowianie spokojnie doprowadzą do wyrównania. Sygnał do walki miejscowym dał Rafał Szymura.  Jego punktowy blok napędził zespół AZS-u. Po chwili dwukrotnie skutecznie zaatakował Bandero i na tablicy rezultatów pojawił się wynik remisowy po 17, a następnie po 20. Niestety w tym momencie gra Akademików kompletnie się posypała. Goście zdobyli cztery punkty z rzędu (20:24) i nie meli problemów z rozstrzygnięciem tej partii na swoją korzyść (22:25).

Resovia po zwycięstwie w drugim secie wyraźnie nabrała wiatru w żagle. Na parkiecie w drużynie gości pozostał Nikolay Penczev, który zastąpił słabo radzącego sobie w dniu dzisiejszym Oliega Achrema. Nic w tym dziwnego, gdyż Bułgar był jednym z liderów Resovii. Goście od początku dyktowali w trzeciej partii warunki gry. Po kolejnych punktach zdobytych przez Śliwkę i Dryję, skutecznie do gry “włączył” się także Jochen Schops. Gospodarzy do walki ponownie próbował poderwać młody Rafał Szymura. Niestety słaba postawa Akademików w polu zagrywki nie pozwoliła zbliżyć się na kontakt punktowy. To właśnie postawa w polu serwisowym była w piątek największym mankamentem drużyny Michała Bąkiewicza. AZS popsuł aż 21 zagrywek, zapisując na swoim koncie tylko 1 asa. Goście popsuli niewiele mniej bo 19 serwisów, ale ten element gry przyniósł im bezpośrednio 7 “oczek”. Nic innego jak zepsuta zagrywka zakończyła trzecią partię (21:25).

Błędy w polu serwisowym nie opuszczały Akademików. Na początku czwartej partii częstochowianie w tym elemencie pomylili się aż pięciokrotnie, dlatego nie mogło dziwić prowadzenie zespołu gości (9:11). AZS po drugiej przerwie technicznej zdołał wyrównać (16:16), ale z drugiej strony nie mylili się Dawid Dryja i Jochen Schops, którzy skutecznie wykorzystywali nadarzające się kontry (18:21). W końcówce czwartej partii jak i całego spotkania bardzo dobrą postawę w dniu dzisiejszym potwierdził Aleksander Śliwka. To atak byłego zawodnika Politechniki Warszawskiej zakończył czwartego seta (19:25) jak i całe spotkanie (1:3). Gra AZS-u na inaugurację ligi mogła podobać się licznie zgromadzonej publiczności w hali na Zawodziu. Niestety zbyt duża ilość błędów własnych sprawiła, że Akademicy byli w stanie urwać tylko seta faworyzowanej Resovii.

W 2. kolejce rozgrywek PlusLigi częstochowianie udadzą się do Lubina na mecz z Cuprum, który dzisiaj przegrał w Warszawie z zespołem Jakuba Bednaruka 2:3.

AZS Częstochowa – Asseco Resovia Rzeszów 1:3 (27:25, 22:25, 21:25, 19:25)

MVP: Aleksander Śliwka

Składy:
AZS:
Redwitz, Szalacha (4), Buniak (5), Szymura (11), Bandero (17), Patak (11), Stańczak (libero) oraz Kowalski, Polański, Wawrzyńczyk (1), Lipiński (1)

Resovia: Kurek (14), Tichacek, Dryja (11), Achrem (3), Pashytskyy (4), Śliwka (14), Wojtaszek (libero) oraz Schops (9), Drzyzga (1), Penczev (10).

Kto wygra mecz?
AZS Częstochowa 51% Wasz typ 49% Asseco Resovia Rzeszów