CKMAZS.com | White-Green – CKM Włókniarz Częstochowa, AZS Częstochowa

Polacy rozpoczynają walkę o odzyskanie tytułu

W najbliższą sobotę (6 czerwca) na torze w Gnieźnie rozpoczyna się tegoroczna batalia o Drużynowy Puchar Świata. O przepustkę do finałowego turnieju w Vojens powalczą reprezentacje Polski, Szwecji, Czech i Rosji.

Bezpośredni awans do finału wywalczy tylko zwycięzca sobotniego turnieju. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że będą to właśnie Polacy, którzy w opinii wielu fachowców uchodzą za zdecydowanych faworytów pierwszego z dwóch zaplanowanych półfinałów. Trener Biało-Czerwonych, Marek Cieślak ucina również wszelkie spekulacje tych, którzy twierdzą, że Polacy awans do finału będą chcieli wywalczyć w turnieju barażowym, który w najbliższy czwartek rozegrany zostanie w Vojens. – Nie zdecydujemy się na taktyczną porażkę. Pierwsza rzecz, że tor na baraż i na finał nie będzie takie sam. On będzie się diametralnie różnił, zwłaszcza jeśli my w nim pojedziemy, więc łatwo będzie o błędne wnioski. Po rozmowach z zawodnikami uznaliśmy, że musimy wygrać półfinał i wejść prosto do finału. A tam już trzeba się liczyć z tym, że Duńczycy zrobią tor taki jaki im odpowiada. Weźmiemy jednak udział w treningu, więc będzie okazja, żeby się dopasować. Zresztą ja mam doświadczonych żużlowców, którzy startują we wszystkich ligach i tor w Vojens także znają – powiedział dla polskizuzel.pl Marek Cieślak.

Polacy do półfinału w Gnieźnie przystąpią w składzie – Jarosław Hampel, Bartosz Zmarzlik, Przemysław Pawlicki, Maciej Janowski i Krzysztof Buczkowski. Ten ostatni na pozycji rezerwowego zastąpi awizowanego wcześniej Piotra Pawlickiego. Niestety leszczyński zawodnik w miniony weekend zanotował bardzo groźny upadek w meczu Unii we Wrocławiu i lekarze zalecili mu kilka dni odpoczynku.

W Gnieźnie nie wystąpi również poobijany Emil Sajfutdinow. Absencja lidera Rosjan zdecydowanie ułatwia zadanie polskiej reprezentacji. Miejsce Sajfutdinowa zajmie Renat Gafurow. Trudno jednak przypuszczać, żeby był on w stanie w sposób skuteczny zastąpić “Rosyjską Torpedę”. Brak Emila oznacza, że całkowity ciężar i odpowiedzialność za końcowy wynik spadnie na Artioma Łagutę. Pytanie czy jego partnerzy w postaci wspomnianego Gafurowa, Kudriaszowa i Biełousowa będą w stanie pokusić się o sprawienie niespodzianki? Co do tego można mieć spore wątpliwości.

Kłopoty kadrowe Rosji powodują, że na najgroźniejszego rywala polskiej reprezentacji wyrasta reprezentacja Szwecji. Team Trzech Koron wydaje się być ekipą wyjątkowo nieobliczalną. W kadrze dowodzonej przez Morgana Andersona znajdują się doświadczeni Andreas Jonsson, Peter Ljung i kontrowersyjny Antonio Lindbaeck. Kluczowym zawodnikiem w sobotnich zawodach może okazać się również Linus Sundstroem.

Najmniejsze szanse na bezpośredni  awans do finału wydają się mieć Czesi. Motorem napędowym naszych południowych sąsiadów będzie zapewne Vaclav Milik, który dość przyzwoicie prezentuje się w tegorocznych rozgrywkach PGE Ekstraligi. Zawodnika Betard Sparty Wrocław dzielnie powinni wspierać Eduard Krcmar i Matej Kus.

Awizowane składy

Polska (kaski czerwone):
1. Jaroslaw Hampel (kapitan)
2. Przemysław Pawlicki
3. Maciej Janowski
4. Bartosz Zmarzlik

Szwecja (kaski niebieskie):
1. Antonio Lindbaeck
2. Andreas Jonsson (kapitan)
3. Linus Sundstroem
4. Thomas H. Jonasson

Czechy (kaski białe):
1. Vaclav Milik (kapitan)
2. Eduard Krcmar
3. Tomas Suchanek
4. Matej Kus

Rosja (kaski żółte):
1. Andriej Kudriaszow
2. Artiom Łaguta
3. Renat Gafurow (kapitan)
4. Witalij Biełousow