CKMAZS.com | White-Green – CKM Włókniarz Częstochowa, AZS Częstochowa

Rafał Trojanowski: Włókniarz to dobrze działający klub

Rafał Trojanowski to najbardziej doświadczony żużlowiec w kadrze Eko-Dir Włókniarza Częstochowa. Nic więc dziwnego, że to właśnie 40-letniemu wychowankowi Stali Rzeszów powierzono funkcję kapitana drużyny. Sympatyczny Trojan w rozmowie z naszym portalem opowiedział o swoim kontrakcie we Włókniarzu, planach indywidualnych na sezon 2016 oraz wspomnieniach z Częstochowy sprzed 20 lat.

Częstochowa to miejsce, które odbudowuje swoją pozycję na żużlowej mapie po wydarzeniach z 2014 roku. Czy przy podpisywaniu kontraktu nie miałeś żadnych wątpliwości co do wiarygodności klubu?

Nie było to tak, że tutaj przyjechałem i od razu podpisałem kontrakt. Poznawałem tych ludzi, rozmawiałem z nimi i wiedziałem jaki mają plan i co będą chcieli zrobić. Poznając ich bliżej uznałem, że mają bardzo dobre intencje, wszystko dobrze poukładane. Mają jednocześnie w świadomości, że Częstochowa jest jak gdyby naznaczona tym niefortunnym zdarzeniem z Ekstraligi, dlatego podchodzą do wszystkiego z głową, co widać po zespole. Mamy fajną i ciekawą drużynę z liczną grupą młodych chłopaków z Częstochowy, którzy będą na pewno wizytówką tego klubu i miasta. Mam nadzieję, że to przełoży się na wspaniały doping publiczności na który bardzo liczymy.

Pomijając młodzieżowców jesteś jedynym zawodnikiem, który związał się z Włókniarzem dwuletnim kontraktem. W ostatnich latach wśród zawodników i działaczy preferowane są zdecydowanie roczne umowy. Co skłoniło Cię zatem do takiej decyzji?

W mojej seniorskiej karierze to pierwszy dwuletni kontrakt, który podpisałem. Początkowo miał to być kontrakt na drugą ligę, a plan był taki aby w pierwszym roku awansować szczebel wyżej. Po tym jak okazało się, że pojedziemy w pierwszej lidze zostaliśmy przy tym kontrakcie. Zdecydowałem, że Włókniarz to na tyle dobrze działający z klub z odpowiednimi ludźmi, że nie będzie sensu po tym sezonie szukać przysłowiowych gruszek na wierzbie.

Ostatnie trzy sezony spędziłeś z Wandzie Kraków. Klub z Grodu Kraka będzie jednym z rywali Włókniarza w tegorocznych rozgrywkach Nice Polskiej Ligi Żużlowej. Czy start przeciwko tej drużynie będzie wywoływał u Ciebie dodatkowe emocje?

Na pewno będzie to inny mecz niż pozostałe. Spędziłem w Krakowie trzy bardzo fajne sezony, mam tam mnóstwo przyjaciół, mile wspominam kibiców. Dlatego uważam, że będzie to dla mnie zdecydowanie inny mecz niż wszystkie.

Innym rywalem Włókniarza będzie Stal Rzeszów, której losy ważyły się niemal do ostatniej chwili. Czy śledziłeś sytuację rzeszowskiego klubu?

Cały czas śledziłem sytuację, rozmawiałem z kolegami z Rzeszowa. Sytuacja rzeczywiście do końca była tam niepewna i trochę martwiłem się czy uda im się wystartować. Cieszę się bardzo, że ten klub będzie mógł uczestniczyć w rozgrywkach tym bardziej, że jadą w tej samej lidze i miło będzie przyjechać do Rzeszowa i wystartować przeciwko swoim kolegom. Co również nie będzie łatwe, gdyż starty w Rzeszowie często kończyły się dla mnie źle, ale z pewnością będzie to ciekawe przeżycie.

Podejrzewam, że w meczach ze Stalą emocję będą podobne jak w spotkaniach przeciwko Wandzie. Czy może będą jeszcze większe?

Myślę, że podobne. Aczkolwiek w Rzeszowie będę startował przeciwko kolegom, z którymi znam się bardzo dobrze. Jak wspomniałem będzie to na pewno ciekawe przeżycie. Będę jednak starał się odłączyć głowę od tych myśli i jechać swój normalny mecz.

Czy stawiasz przed sobą jakieś konkretne cele indywidualne na ten sezon?

Zdecydowanie tak. Mimo, że poprzedni sezon miałem dość udany, bo zakończyłem go ze średnią meczową powyżej 9 punktów, to jednak trochę błędów popełniłem. Chciałbym je teraz wyeliminować i poprawić średnią z ubiegłego roku, co będzie dość trudne, ale na pewno do zrealizowania. Będę się mocno przygotowywał do tego, aby te mecze w moim wykonaniu wyglądały dobrze bez żadnych wpadek.

A jak będzie wyglądać Twoje zaplecze sprzętowe?

Mam dwa motocykle plus dwa silniki w rezerwie i uważam, że sprzętowo nie będzie żadnych kłopotów.

Czy będziesz w nadchodzącym sezonie startował w ligach zagranicznych?

Nie, zdecydowałem się na starty tylko we Włókniarzu. Nie szukam jazdy w innych ligach, z tego względu, że Częstochowa jest dla mnie nowym klubem z nowym torem. Będę chciał się skupić tylko na startach w Polsce i jeśli tutaj będzie mi dobrze szło to może wtedy zdecyduje się na starty za granicą.

Pomimo, że jesteś już bardzo doświadczonym zawodnikiem nie miałeś zbyt wielu okazji do startów na częstochowskim torze. Czy mimo to są takie zawody, które szczególnie utkwiły Ci w pamięci?

To walka Stali Rzeszów o kolejny złoty medal w Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostwach Polski w 1996 roku. Zawody układały się po naszej myśli, ale z pomocą trenera Marka Cieślaka to Włókniarz sięgnął po złoto. To były bardzo ciekawe zawody zakończone po czterech seriach i uwieńczone biegiem dodatkowym. Pamiętam, że ja w ogóle miałem nie wystartować w tym finale. Byłem chory i pojechałem tak trochę na siłę. Szło mi jednak bardzo dobrze, ale przed biegiem dodatkowym mówiłem, żeby lepiej wystartował ktoś inny bo ja spadnę z motocykla (śmiech). Ostatecznie z trenerem i kolegami zdecydowaliśmy, że idzie mi najlepiej i pojadę w tym biegu. Prowadziłem nawet po starcie, ale nie dałem rady obronić się przed atakami Sebastiana Ułamka i niestety dla Stali Rzeszów przegraliśmy.