CKMAZS.com | White-Green – CKM Włókniarz Częstochowa, AZS Częstochowa

Stowarzyszenie CKM Włókniarz walczy o licencję

Kluby intensywnie przygotowują się do zbliżającego się wielkimi krokami procesu licencyjnego. Nie inaczej jest w Częstochowie, gdzie o starty w przyszłorocznych rozgrywkach II ligi zabiega Stowarzyszenie CKM Włókniarz.

O możliwości przyznania lub nie licencji dla Stowarzyszenia CKM Włókniarz powiedziano już bardzo wiele. W środowisku żużlowym nie brakuje w tej kwestii zarówno pozytywnych, jak i negatywnych opinii. Wśród negatywnych dominuje pogląd, że Stowarzyszenie CKM Włókniarz powinno przejąć długi “ekstaligowej” spółki. – To czy licencję otrzymamy okaże się po procesie licencyjnym. Cieszy fakt, że od władz polskiego żużla dochodzą w naszej sprawie pozytywne sygnały. Jesteśmy dobrej myśli. Chcemy, aby środowisko żużlowe w całej Polsce wiedziało, że CKM Włókniarz to stowarzyszenie, a Włókniarz SA to spółka. Stowarzyszenie działa od 1946 roku, a spółka od 2006 roku. Jest to dla mnie o tyle ważne, że czytając różne komentarze kibiców z innych ośrodków często stawia nas się na równi. Włącznie z pytaniem – czy stowarzyszenie też nie będzie chciało tytułów Mistrzów Polski po spółce? Jest, to oczywiście absurd, gdyż spółka nigdy, nie zdobyła tytułu mistrzowskiego, a wszystkie poprzednie zostały zdobyte przez stowarzyszenie, które prowadziło pierwszą drużynę do 2006 roku. Chciałem też wspomnieć, iż próba obciążenia nas finansowo za spółkę, spotka się z odmową przyjęcia licencji przez Stowarzyszenie CKM Włókniarz. W polskim żużlu zaczyna robić się źle. Może dojść naprawdę do kryzysu w speedwayu, a my mamy brać obce obciążenie na początek drogi. Jak wiemy, odpadły nam zyski z giełdy, nie wiadomo jak będzie ze sprzedażą Artura Czai i Huberta Łęgowika. Z czego więc mielibyśmy wziąć środki na jakieś kary? Trzeba pamiętać, że sezon przed nami. W tym momencie, trzeba sobie powiedzieć – koniec wirtualnych pieniędzy w częstochowskim żużlu – informuje prezes Stowarzyszenia CKM Włókniarz, Michał Świącik.

Częstochowscy działacze w walce o licencję na sezon 2015 mają wsparcie wielu osób. W ratowanie Włókniarza włączyli się m.in. kibice, którzy przygotowali petycję do PZM. Z wizytą u prezesa Andrzeja Witkowskiego gościli również częstochowscy politycy. – Takie działania odbieram bardzo dobrze. Szacunek dla tych osób, które tak mocno się w to zaangażowały, szacunek dla wszystkich kibiców za wsparcie i za to, że możemy na nich liczyć w tych ciężkich chwilach. Akcje prowadzone w internecie szczególnie są ważne, gdyż trafiają do szerokiej rzeszy odbiorców. Kibic Włókniarza, to kibic, który nie da się łapać na piękne tytuły w wywiadach, to kibic który bacznie obserwuje co się naprawdę dzieje. To mi się właśnie podoba, bo świadczy to o wiedzy i wielkim zainteresowaniu kibiców wewnętrznymi sprawami klubu. Cieszę się z każdej akcji i będę wszystkie wspierał – podkreśla Świącik.

Istotne znaczenie dla przyszłości częstochowskiego żużla mają relacje na linii stowarzyszenie – spółka. Zamieszanie wokół stadionu, czy zlokalizowanej na jej terenie giełdy towarowej budzi niepokój i szereg pytań. Z jednej strony spółka chce pozbawić stowarzyszenie pewnych środków finansowych, a z drugiej strony deklaruje współpracę i pomoc. Jak to wszystko należy odbierać? – Mamy siedzibę na stadionie tak jak spółka. Tak naprawdę najbliższy czas pokaże jak te relacje wyglądają. Wiem, że Prezes Śleszyński zobligował się spłacić pieniądze dla zawodników startujących w spółce w sezonie 2014 i to może cieszyć. Fakt spłaty przez spółkę zaległości powinien uświadomić niezorientowanym, iż w Częstochowie są dwa kluby Włókniarz SA i CKM Włókniarz. Co do współpracy to co ja mam odpowiedzieć? Może tak – z prezesem Śleszyńskim kontaktujemy się i rozmawiamy o sprawach bieżących związanych z naszym funkcjonowaniem na stadionie, bo przecież na dzień dzisiejszy to jeszcze spółka jest operatorem obiektu. Ciężko mówić o współpracy w przyszłości szczególnie w zakresie sportowym, gdyż w jakimś sensie środowisko, czyli kibice, sponsorzy, działacze, nie widzą możliwości takiej współpracy. Ludzie są po prostu wściekli za to co się działo z zespołem w ostatnim sezonie. Dla stowarzyszenia głos środowiska jest najważniejszy i z nim się liczymy najbardziej – przekonuje sternik Stowarzyszenia CKM Włókniarz.

Wspomniana giełda towarowa, to przysłowiowe oczko w głowie dla działalności stowarzyszenia. Dochody z jej funkcjonowania ułatwiłyby budowanie solidnego budżetu na przyszłoroczny sezon. Nie ulega wątpliwości fakt, że i cele sportowe byłyby zdecydowanie wyższe. – Co do giełdy to mogę powiedzieć tylko tyle, że ubolewam, iż nie wróciła ona do stowarzyszenia. Byłby to poważny zastrzyk w budżecie klubu, a tak zostają same cegiełki na szkolenie młodzieży. No ale jest jak jest i trzeba patrzeć przed siebie. Musimy starać się o sponsorów i o pomoc z miasta. Na pewno giełda, dałaby nam środki umożliwiające pewną walkę o wejście do I ligi. A tak ? Zobaczymy co będziemy mogli zrobić. Być może postaramy się o większe wsparcie ze strony miasta. Dla przykładu powiem, że w takim Rybniku w 2013 roku, kiedy to sytuacja klubu stała się podobna jak u nas to miasto podjęło kroki by ratować klub. Rybniczanie dostali 1.5 miliona złotych na zadanie pod tytułem: “Odbudowa rybnickiego żużla – nowa jakość, nowe rozdanie – ŻKS ROW Rybnik”. II ligowy ŻKS ROW dostał największą dotację przyznaną przez urząd miasta. Drugą 1 mln 30 tysięcy złotych otrzymali piłkarze Energetyka ROW Rybnik. Wiem, że władze miasta, jak i wszyscy radni zdają sobie sprawę z tego w jakiej sytuacji znalazł się częstochowski żużel. Wiem też, że chcą nas wspierać. Być może warto, byłoby się zastanowić nad podobną pomocą jak w mniejszym Rybniku – dodaje Michał Świącik.

Wprawdzie proces licencyjny dopiero przed nami, ale wiele klubów buduje już składy na nowy sezon. Jak to wygląda w Częstochowie? Najnowsze doniesienia prasowe mówią o zainteresowaniu osobą Dawida Stachyry. Niemal pewne jest, że z Włókniarza odejdą Artur Czaja i Hubert Łęgowik. – Tak kluby budują już składy. My jednak musimy się wstrzymać do procesu licencyjnego. Jest zainteresowanie startami w naszym klubie. Każdy pyta co z licencją. Dawid Stachyra to bardzo dobry zawodnik, który wiele jeszcze na torze może pokazać. O możliwości startów w naszym klubie pytał również znany wszystkim Peter Karlsson. Pyta również wielu innych, ale tak jak powiedziałem – najpierw licencja później skład. Trzeba też pamiętać, że my nie musimy nikogo ściągać. Mamy na tyle własnych zawodników, że skład możemy wystawić. Gdzie ci chłopcy mają się uczyć jeździć ? Trzeba pogodzić szkolenie z ligą. Co zrobimy? Pokażą to najbliższe dni – informuje Świącik.