CKMAZS.com | White-Green – CKM Włókniarz Częstochowa, AZS Częstochowa

W Częstochowie zgodnie z planem, pewne zwycięstwo ZAKSY

Zgodnie z przewidywaniami poniedziałkowe spotkanie ostatniej drużyny tabeli z liderem rozgrywek PlusLigi nie dostarczyło praktycznie żadnych emocji. AZS Częstochowa gładko bo w trzech setach uległ mistrzowi kraju ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle (15:25, 16:25, 20:25). Zwycięstwo podopiecznych trenera Ferdinando De Giorgie`go ani przez moment nie było zagrożone. Częstochowianie podobnie jak w ostatnich spotkaniach popełniali masę błędów własnych, a prawdziwą zmorą zespołu były przestoje podczas których Akademicy w serii tracili po kilka punktów. Statuetka dla najlepszego gracza dzisiejszego meczu trafiła w ręce rozgrywająca ZAKSY, Grzegorza Pająka.

Goście poniedziałkowe spotkanie rozpoczęli bez Benjamina Toniuttiego, Sama Deroo i Łukasza Wiśniewskiego. W ekipie gospodarzy w wyjściowym składzie zabrakło Rafała Szymury. Mimo przemeblowanego składu dominacja przyjezdnych w dzisiejszym meczu nie podlegała dyskusji. W pierwszej partii do stanu 5:5 trwała wyrównana walka. ZAKSA włączyła jednak wyższy bieg i częstochowianie mogli tylko spoglądać na tablicę wyników, na której przewaga kędzierzynian systematycznie rosła. Po błędach Szlubowskiego, Polańskiego i Grebeniuka goście prowadzili już 6:11. Ukrainiec, który po odejściu Pawła Adamajtisa i kontuzji Michała Szalachy został jedynym atakującym w zespole w poniedziałek przeżywał ciężkie chwile. Co prawda zdobył dla AZS-u najwięcej punktów, ale popełnił masę prostych błędów. ZAKSA oprócz dobrej gry na siatce imponowała także w polu serwisowym. Po punkcie zdobytym bezpośrednio z zagrywki przez Kamila Semeniuka przyjezdni prowadzili 12:20. Seta kolejnym asem serwisowym zakończył tym razem Rafał Buszek 15:25.

Po zmianie stron ZAKSA kontynuowała dobrą serię na zagrywce. Punkty z tego elementu gry zdobyli kolejno Mateusz Bieniek, Grzegorz Pająk i ponownie w dniu dzisiejszym Kamil Semeniuk. Po punkcie tego ostatniego kędzierzynianie prowadzili różnicą 3 “oczek” 4:7. W kolejnej fazie seta mistrzowie Polski do swojego repertuaru dołączyli skuteczną grę blokiem. Przez las rąk zawodników ZAKSY nie przedarł się najpierw Mykoała Moroz, a po chwili Bartłomiej Janus (12:19). Druga partia zakończyła się ponownie pewnym triumfem gości 16:25. Najbardziej wyrównana, choć i tak ostatecznie zakończona pięciopunktową przewagą gości była partia trzecia. Po ataku Oleksandra Grebeniuka i bloku na Semeniuku AZS prowadził 2:0. Gospodarze długo nie cieszyli się z prowadzenia, bo ledwie po kilku minutach było już 2:3. AZS dotrzymywał jednak kroku wyżej notowanemu rywalowi. Po tym jak przez częstochowski blok nie przedarł się Dawid Konarski, gospodarze ponownie objęli dwupunktowe prowadzenie (12:10) i… stanęli. Z 12:10 zrobiło się nagle 12:17! Podopieczni trenera Michała Bąkiewicza zbliżali się jeszcze na dystans dwóch “oczek” (16:18, 18:20, 20:22), ale w decydujących fragmentach seta ponownie popełniali błędy własne, a konkretnie Adrian Szlubowski, który najpierw zaatakował po antence, a na koniec posłał piłkę w aut (20:25).

AZS Częstochowa – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3 (15:25, 16:25, 20:25)

MVP: Grzegorz Pająk

Składy:
AZS: Polański (2), Moroz (8), Buniak (3), Grebeniuk (12), Szlubowski (7), Buczek (1), A.Kowalski (libero) oraz T.Kowalski, Szymura, Janus (2)

ZAKSA: Konarski (14), Buszek (10), Bieniek (9), Semeniuk (7), Pająk (3), Czarnowski (10), Zatorski (libero).

Kto wygra mecz?
AZS Częstochowa 32% Wasz typ 68% ZAKSA Kędzierzyn-Koźle